JAK TO NA WOJENCE Jak to na wojence ładnie, Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie, Kiedy ułan z konia spadnie. Koledzy go nie ratują, Koledzy go nie ratują, Jeszcze końmi potratują, Jeszcze końmi potratują. A za jego młode lata A za jego młode lata Zagrają mu tra ta ta ta. Zagrają mu tra ta ta ta. → Jak to na wojence ładnie muzyka i słowa: Władysław Tarnowski (ps. Ernest Buława) 1. Jak to na wojence ładnie, Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie, Kiedy ułan z konia spadnie. 2. Koledzy go nie żałują, Koledzy go nie żałują, Jeszcze końmi go tratują, Jeszcze końmi go tratują. 3. Śpij kolego w ciemnym grobie, Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie, Koledzy go nie żałują, Jeszcze końmi go tratują. Lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń Jedzie ułan, jedzie, szablą pobrzękuje, Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje. Hej, hej ułani szablą pobrzękuje, Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje. 1. Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie. 2. Koledzy go nie żałują, jeszcze końmi go tratują. 3. Wachmistrz z listy go wymaże, rotmistrz trumnę zrobić każe. 4. A za jego młode lata zatrąbią mu tra, ta, ta, ta. 5. A za jego trudy, znoje wystrzelą mu trzy naboje. 6. Śpij, kolego, twarde łoże, zobaczym się jutro Pomyślałem sobie, że to tak jakby obecny minister obrony Tomasz Siemoniak po wizytacji dywizji odśpiewał z generałami „Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie”. Platforma i PiS razem wpadły na metę, ale fotokomórka oczywiście sfałszowała wyniki. Szczególnie w moim kochanym Elblągu, gdzie PiS przegrał z PO 29 do Zadanie: piosenki świąteczne z lat 80 90 Rozwiązanie: lady pank święta,święta piotr cuglowski białe święta ania szarmach świąteczna . numer podkładu: 5352 Wiarusy z Podkowy Leśnej OpisI jeszcze jeden utwór o tematyce wojskowej, rodowodem sięgający okresu powstania styczniowego (1863-1864), w którym to czasie skomponował ten utwór Władysław hrabia Tarnowski. Oto JAK TO NA WOJENCE ŁADNIE z repertuaru WIARUSÓW Z PODKOWY LEŚNEJ. Polecamy! A za jego młode lata zagrają mu tra-ta-ta-ta. A za jego twarde znoje wystrzelą mu trzy naboje. A za jego krwawe rany dołek w ziemi wykopany... Fragment tekstu:JAK TO NA WOJENCE ŁADNIE - Wiarusy z Podkowy Leśnej (Muz. i sł.: Władysław hrabia Tarnowski) [Piosenka jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niej wygasły (expired copyright] Jak to na wojence ładnie, (bis) kiedy ułan z konia spadnie. (bis) Koledzy go nie ratują, jeszcze końmi potratują. Kapitan z pułku wymaże, porucznik grzebać rozkaże. / instrumental / A za jego trudy, prace, to mu bęben zakołacze. A za jego mł... For faster navigation, this Iframe is preloading the Wikiwand page for Jak to na wojence ładnie. Connected to: {{:: Z Wikipedii, wolnej encyklopedii Jak to na wojence ładnie Autor Władysław Tarnowski Wydanie oryginalne Język polski Data wydania 1863-1864 Teksty w Wikiźródłach Jak to na wojence ładnie – pieśń wojskowa z 1863 roku autorstwa polskiego poety i kompozytora Władysława Tarnowskiego. Uznawana jest za prekursorską pieśń żołnierską, która zapoczątkowała ułańską tradycję żurawiejek w polskiej kawalerii[1]. Historia Geneza utworu nie jest do końca wyjaśniona. Według Wacława Borowego ma ona swoje korzenie w tradycjach lamentów żołnierskich Rzeczypospolitej Obojga Narodów i sięga co najmniej XVIII wieku[2]. Pierwszym ustalonym autorem pieśni pod pseudonimem Ernest Buława jest polski poeta, dramaturg, kompozytor oraz pianista Władysław Tarnowski. Hrabia skomponował ją w oparciu o ludową pieśń węgierską w latach 1863-1864 podczas powstania styczniowego, w którym brał czynny udział. Pierwotnie piosenka nosiła tytuł „Pieśń żołnierza”. Znana była również jako „Marsz żołnierzy Langiewicza” ponieważ stała się bardzo popularna wśród insurgentów i była śpiewana przez żołnierzy generała Langiewicza oraz oddział Dionizego Czachowskiego[3]. Po upadku powstania weszła do tradycji polskich pieśni wojskowych i z czasem upowszechniła się jej potoczna nazwa wzięta z pierwszego wersu tekstu „Jak to na wojence ładnie”. Później powstało wiele wersji oraz wariantów tej pieśni[4]. W czasie I wojny światowej pieśń po przeróbkach znana była jako „Marsz ułański” i śpiewana była przez ułanów legionów polskich. Tekst Pierwotny tekst pieśni nawiązuje do wydarzeń powstania styczniowego[5]: Jak to na wojence ładnie, Kiedy ułan z konia spadnie. Koledzy go nie ratują, Jeszcze końmi potratują. Rotmistrz z listy go wymaże, Wachmistrz trumnę zrobić każe. A za jego młode lata, Trąbka zagra tra-ta-ta-ta. A za jego trudy, prace, Grały mu kule, kartacze A za jego trudy, lata, Dała ognia cała rota. A my już go pochowali, „Requiescat”[6] zaśpiewali. Popamiętają Moskale, Jak dostali w skórę w Skale. Ze Staszowa ich wyprzemy, Aż o Kijów się oprzemy. A z kijowskiej okolicy, Pójdziemy do stolicy. Niech pamiętają łajdaki, Jak dzielnie biją Polaki. A dla naszej większej chwały, Vivat sztab i korpus cały. Bibliografia Witold Ślusarski „Ostrogami dzwoń”, Unia-Press, Warszawa 1992 Marsz, marsz Polonia, Wacław Panek, Warszawa: Nasza Księgarnia, 1988, ISBN 83-10-09376-4. Witold Sienkiewicz „Bojowo i lirycznie”, Demart 2010, ISBN 978-83-7427-586-6. Przypisy ↑ Witold Ślusarski „Ostrogami dzwoń”, Unia-Press, Warszawa 1992. ↑ Wacław Borowy, „Pieśń o rozkoszach żołnierskich” („Pamiętnik Literacki” 1950, z. 3-4, s. 833-840. ↑ Leon Łochowski, Wiesław Korniewski, ...pieśń ujdzie cało...: śpiewnik, Warszawa, Oddział Kultury Departamentu Wychowania Wojska Polskiego, 1992, s. 133, 134, 182, 183. ↑ 15 wersji piosenki „Jak to na wojence ładnie” na stronach Biblioteka piosenki polskiej. ↑ Marsz, marsz Polonia, Wacław Panek, Warszawa: Nasza Księgarnia, 1988, ISBN 83-10-09376-4. ↑ „Requiescant in pace” (Niech odpoczywa w pokoju). Linki zewnętrzne 15 wersji „Jak to na wojence ładnie” Biblioteka piosenki polskiej Melodia pieśni grana na trąbce podczas ceremonii na „Górze Lotnika” w Michalinie/Józefowie Zobacz też Pieśń Szwadronu Wąsowicza {{bottomLinkPreText}} {{bottomLinkText}} This page is based on a Wikipedia article written by contributors (read/edit). Text is available under the CC BY-SA license; additional terms may apply. Images, videos and audio are available under their respective licenses. {{ of {{ Date: {{ || 'Unknown'}} Date: {{( | date:'mediumDate') || 'Unknown'}} Credit: Uploaded by: {{ on {{ | date:'mediumDate'}} License: {{ || || || 'Unknown'}} License: {{ || || || 'Unknown'}} View file on Wikipedia Thanks for reporting this video! ✕ This article was just edited, click to reload Please click Add in the dialog above Please click Allow in the top-left corner, then click Install Now in the dialog Please click Open in the download dialog, then click Install Please click the "Downloads" icon in the Safari toolbar, open the first download in the list, then click Install {{::$ {{:: {{:: - {{:: Follow Us Don't forget to rate us „Jak to na wojence ładnie” brzmią słowa pieśni żołnierskiej. Jednak skoro jest ładnie, „kiedy ułan z konia spadnie”, to wcale ładnie nie jest. Te słowa to tylko ułańska fantazja, wojna to śmierć i zniszczenia, wojna jest złem. Ale są dwa rodzaje wojen, są niesprawiedliwe toczone bez słusznego powodu, gdy agresor dąży do przejęcia cudzego terytorium i są wojny sprawiedliwe, toczone w obronie własnego państwa, w imię wartości dla ludzi ważnych. Pojęcia wojny sprawiedliwej używała polska dyplomacja (Paweł Włodkowic) w przypadku wojen prowadzonych z zakonem krzyżackim za panowania Władysława II Jagiełły. Są też wojny, które musimy prowadzić, jak to było w 1920 roku – obchodzimy rocznicę Bitwy Warszawskiej. Pamiętamy o Powstaniu Warszawskim 1944 roku, wkrótce kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej, gdy we wrześniu 1939 roku na Polskę napadli Hitler i Stalin. Te wojny musieliśmy toczyć, dla nas one były sprawiedliwe, trzeba było przeciwstawić się niesprawiedliwej napaści agresorów. Jednak wspominając takie zdarzenia, czcząc bohaterów, pochylając się ze smutkiem nad ofiarami, nie zapominając o stratach i zniszczeniach musimy dziś w wolnej Polsce zrobić wszystko, aby nie znaleźć się w sytuacji, gdy takie wojny trzeba prowadzić. Słabość myślenia strategicznego O tym jak się bronić powinniśmy ustalić w przyjętej strategii. Tymczasem odnosząc się do strategii należy odnotować istotne ograniczenia polskiego myślenia w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego. Możemy dostrzec trudność z całościowym, strategicznym, ujmowaniem problematyki obronnej w oparciu o polski interes narodowy. Polacy od XVIII wieku nie mieli własnego państwa. W ciągu prawie dwu wieków nie było sposobności tworzenia ośrodków polskiej myśli strategicznej. Pewne osiągnięcia w tej mierze uzyskano w latach II RP jednak sukces strategiczny w 1939 roku (przekształcenie konfliktu z Niemcami w wojnę światową) zatarła wrześniowa klęska militarna. Natomiast przyjęta później przez polskie władze na uchodźstwie koncepcja pełnego i lojalnego wspierania sojuszników, nawet kosztem własnych interesów, okazała się błędną. Sojusznicy nie odpłacili bowiem taką samą lojalnością oddając Polskę w niewolę sowiecką. Satelicka „Polska Ludowa” z racji oczywistych nie miała własnego planowania strategicznego. Tym zajmowano się na Kremlu. Po upadku komunizmu nie było na terenie Polski państwowych ośrodków myśli strategicznej. Także „opozycja konstruktywna” przejmująca rządy w następstwie Okrągłego Stołu nie potrafiła takich ośrodków wykreować. Zaczęto poszukiwać koncepcji bezpieczeństwa Polski na Zachodzie. Sądzono, że rozwiązaniem będzie to, co wypracowano w NATO. Pojawiło się naśladownictwo obcych rozwiązań i wzorów w oderwaniu od rzetelnej oceny krajowych potrzeb i uwarunkowań. Istotnym ograniczeniem polskiego myślenia o obronie jest też hodowany w Polakach przez wrogów kompleks słabości i przekonanie, że obrona Polski będzie niemożliwa bez pomocy sojusznika. Ten brak wiary we własne siły sprawia, że nie podejmuje się prób odnajdywania czynników własnej siły. Powyższe ograniczenia odcisnęły swoje piętno na strategiach przyjmowanych przez władze III RP. Francuski teoretyk sztuki wojennej generał Andre Beaufre (“Wstęp do strategii. Odstraszanie i strategia”) zalecał odrzucenie biernej postawy wobec wydarzeń wyrażającej się w pytaniu: co się stanie? Zalecał by stosować twórcze wezwanie: co powinniśmy zrobić? Co powinniśmy zrobić? Biorąc pod uwagę kierunki zmian w relacjach międzynarodowych widzimy, że kwestia militarnego bezpieczeństwa kraju nabiera podstawowego znaczenie. I tutaj powinno być oczywiste, co trzeba zrobić. W sferze militarnej NAJPIERW NALEŻY OPRACOWAĆ STRATEGIĘ OBRONNOŚCI RP. Nie można opierać się na tym co w tej dziedzinie tworzono w latach minionych. Ten dorobek ma tylko historyczne znaczenie. Jeżeli będziemy mieli nową strategię należy sprawdzić, czy istniejący system obrony państwa i siły zbrojne RP są w stanie tę strategię realizować. Powinien być przeprowadzony sprawdzian badający pod tym kątem wojsko. Po nim okaże się, w którym miejscu są braki i będzie można ustalić jak je usunąć. Dopiero na takiej podstawie będzie można tworzyć plany modernizacji armii i ustalać wydatki obronne. Uzbrojenie i sprzęt to narzędzia walki, należy je dobierać pod kątem wykonywanych zadań, nie wolno kupować uzbrojenia i dopiero zastanawiać się jak je wykorzystać. Strategicznym celem obrony Polski powinno być unikanie wojny w rezultacie wykazania potencjalnemu agresorowi, że Polski nie będzie w stanie opanować. Dotąd w Polsce uważano, że siły zbrojne RP w obliczu konfrontacji z mocarstwami (Niemcy, Rosja) nie będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. Przyjmowano, że dla skutecznej obrony konieczne jest wsparcie innych mocarstw (Anglia, Francja). Dziś Polska liczy na sojuszników z NATO, głównie na USA. Pozostaje jednak wątpliwość, czy tym razem, inaczej niż to było w 1939 roku, sojusznicy nie zawiodą. Obowiązuje pogląd: w razie napaści należy podjąć obronę wojskami operacyjnymi – a w obliczu przewagi agresora zastosować obronę manewrową i dotrwać do pomocy sojuszniczej. Tak wyglądała obrona w 1939 r.; skutek – klęska! Dopiero wtedy, warunkach klęski, podjęto próbę zorganizowania oporu, dziś mówimy asymetrycznego, przy braku odpowiednich struktur, kadr, broni – efektem była wyniszczająca wojna prowadzona w konspiracji (Powstanie Warszawskie), ogromne straty wśród ludności cywilnej. Powinniśmy przyjąć inne założenia obrony: w wymiarze strategicznym prezentowanie zdolności do powszechnej obrony kraju – wola narodu stawienia oporu asymetrycznego w razie najazdu jako czynnik przekonujący agresora, że Polski, nawet po rozbiciu jej wojsk operacyjnych, nie będzie można okupować. Podstawa systemu obrony narodowej RP musi być powszechna obywatelska obrona całego terytorium państwowego, a w tym: przygotowane do obrony możliwie liczne rejony zurbanizowane; występujące wszędzie lokalne siły zdolne do prowadzenia działań nieregularnych. Wniosek: należy utworzyć system defensywny obrony kraju z obywatelskimi siłami OT jako głównym elementem struktury obronnej państwa. Dlaczego Obrona Terytorialna? Planujący wojnę dokonuje kalkulacji sił własnych i przeciwnika, stara się uzyskać przewagę, która mu zapewni zwycięstwo. Jeśli stronami konfliktu są państwa posługujące się podobnymi środkami walki (regularne armie uzbrojone w ciężki sprzęt) wystarczy uzyskać trzykrotną przewagę materialną, aby zwyciężyć. Dlatego państwa dysponujące mniejszym potencjałem usiłują równoważyć materialne dysproporcje poszukując silnych sojuszników. Jednak ich los w wojnie jest uzależniony od tego, czy potężny sojusznik udzieli pomocy. Jeśli tego nie zrobi zaatakowane państwo poniesie klęskę. Przykładem takiej sytuacji było położenie Polski we wrześniu 1939 r. W drugiej połowie XX wieku i w czasach współczesnych pojawiły się nowe inne sposoby rozgrywania wojen w których zwycięstwa zaczęły odnosić strony materialnie słabsze. Mamy liczne konflikty określane jako asymetryczne, wojny hybrydowe, formą rozgrywania starcia stał się nawet terroryzm. Sposobem uzyskania zwycięstwa są działania określane jako nieregularne; z jednej strony będzie armia ciężko uzbrojona, a z drugiej formacje lekko uzbrojone, stosujące proste, by nie powiedzieć prymitywne środki bojowe, np. improwizowane ładunki wybuchowe. Okazało się, że do pokonania przeciwnika asymetrycznego trzykrotna przewaga nie wystarcza. Eksperci i analitycy twierdzą, że trzeba dokonać innych kalkulacji sił. Jeśli więc zamierza się opanować teren na którym będzie opór nieregularny to w przypadku obszarów o małym stopniu pokrycia roślinnością (np. pustynia) trzeba dysponować siedemnastokrotną przewagą (liczbą żołnierzy). Jeśli są to tereny pokryte dżunglą, górzyste to przewaga powinna wynosić 56 : 1. Podobnie wysokie wskaźniki trzeba uzyskać działając na terenach zurbanizowanych, gdzie zresztą toczy się większość konfliktów asymetrycznych. Zdobywając miasto, nawet okrążone i pozbawiane pomocy z zewnątrz, atakujący powinien mieć przewagę jak 46 : 1, a niekiedy nawet 52 : 1. Uważa się, że w warunkach europejskich, gdzie jest dużo terenów zurbanizowanych, dla osiągniecia pełnej kontroli nad zajmowanym terenem trzeba dysponować przewagą co najmniej jak 32 :1. Nie chcemy wojny! Wychodząc z takich przesłanek i konfrontując je z warunkami polskimi można założyć, że przygotowane do działań nieregularnych polskie siły agresor mógłby sparaliżować dysponując dwudziestokrotną przewagą. Dlatego wystawienie przez Polskę w przypadku zagrożenia wojennego półmilionowych wojsk terytorialnych zdolnych do prowadzenia działań nieregularnych byłoby sposobem na zniechęcenie agresora – nie byłby on w stanie wystawić dziesięciomilionowej armii do sparaliżowania polskiego oporu. To dlatego amerykański strateg Edward Luttwak powiedział, że Polska budując masową powszechną obronę terytorialną będzie NIEPOKONALNA. Propagowana przeze mnie koncepcja uniknięcia wojny (odstraszenia potencjalnego wroga) dzięki OT jest odrzucana, a bywa nawet wyśmiewana. Słyszę też, że chcę narazić Polaków na rzeź, powtórkę z Powstania Warszawskiego i zamierzam bronić się na własnym terytorium, gdy należy prowadzić wojnę na terytorium wroga. Zestawia się ciężkie uzbrojenie czołgi, rakiety, śmigłowce napastnika z lekkim uzbrojeniem OT wskazując, że nie ma ona wielkich szans w walce. Uważa się, że Polska powinna kupić trochę (bo na wiele nas nie stać) rakiet, śmigłowców, samolotów, nimi grozić potencjalnemu napastnikowi i w ten sposób go odstraszać. Trudno to przyjąć bowiem tak odstraszany napastnik będzie miał przecież więcej tych rakiet, czołgów i nadal może zaatakować. Czego nie rozumieją krytycy prezentowanego sposobu na obronę Polski? Nie rozumieją na czym obecnie polegają działania nieregularne. Nie pojmują, że lekko uzbrojone siły OT nie będą ścierać się frontalnie z ciężkimi dywizjami agresora, ale uderzać tam, gdzie będzie on słaby. Powszechność oporu musi sprawić, że agresor chcąc kontrolować cały kraj podzieli swoje siły. To zaś oznacza, że będzie operować w małych ugrupowaniach z odsłoniętym zapleczem. Obrońcy będą mogli stawić opór na terenach zurbanizowanych i zagrozić liniom zaopatrzenia napastnika. Dwudziestokrotna przewaga jest potrzebna agresorowi do nasycenia całego terytorium wojskiem, aby opór nieregularny był niemożliwy. Jeśli napastnik nie będzie dysponował taką przewagą, to ciągle będą rejony, których nie będzie kontrolował i tym samym nie zdoła opanować Polski. W tych warunkach lepiej nie atakować Polski niż wikłać się w niekończący się konflikt asymetryczny. I na tym polega istota odstraszania z wykorzystaniem sił OT. POLECAMY TAKŻE: “Niemądrzy tropiciele głupoty” OBRONA TERYTORIALNA, WOT, WOJSKA OBRONY TERYTORIALNEJ, BITWA WARSZAWSKA, PLAN OBRONY POLSKI, ROSJA, POLSKA, WOJNA, WOJSKO, CUD NAD WISŁĄ, WARSZAWA, WOJSKO POLSKIE, WOJNA OBRONNA, DZIAŁANIA PARTYZANCKIE, WOJNA HYBRYDOWA Tekst piosenki: Jak to na wojence ładnie, (bis) kiedy ułan z konia spadnie. (bis) Koledzy go nie żałują, jeszcze końmi potratują. Rotmistrz z listy go wymaże, wachmistrz trumnę zrobić każe. A za jego trudy, prace hejnał zagrają trębacze. A za jego młode lata trąbka zagra tra-ta-ta-ta. A za jego trudy, znoje wystrzelą mu trzy naboje. A za jego krwawe rany dołek w ziemi wykopany. Tylko grudy zaburczały, chorągiewki zafurczały. Śpij, kolego, twarde łoże, Zobaczym się jutro może. Śpij, kolego, bo na wojnie Tylko w grobie jest spokojnie. Spij, kolego, w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie! Tłumaczenie: How nice is at the war when a lancer's falling from horse Friends don't reget his further tramples his on horses Capitan will remove his from list, sergeant command to do a coffin And for his toil and labour trumpeters will play a bugle call And for his young years trumpet will play tra-ta-ta-ta And for his pains and drudgery they'll shoot three charges And for his bloody injuries mined the hole in a ground Only clods was growling only flags was fluttering Dream my firend, rough bed, maybe I'll see you tommorow Dream my friend, 'cause at war only in the grave is peace Dream my friend in dark grave let's dream about Poland! Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie - te słowa popularnej pieśni wojskowej zawsze wprawiały mnie w głęboką konsternację. Doskonale oddają moim zdaniem typową dla Polaków lekkomyślność, z którą kolejne pokolenia rozstawały się z życiem w powstańczej lub wojennej zawierusze. Choć zawsze można powiedzieć, że pozorna lekkość myśli o spadaniu z konia jest po prostu sprytnym sposobem na odreagowanie bezradności w obliczu śmierci. W niejaką konsternację wprawiają mnie również poczynania ministra obrony AM (nazwijmy go inicjałami, by nie potęgować grozy), który z rozmachem buduje Obronę Terytorialną i ostatnio zapowiedział przywrócenie przysposobienia obronnego w szkołach. Jasno widać, że minister AM w wyobraźni cały naród wsadza już w kamasze, ideałem jest dla niego przygotowanie Polaków na bój ostateczny ze śmiertelnym wrogiem, którego zapewne nie omieszka wskazać nam we właściwym czasie, choć łatwo się domyślić, że chodzi o prezydenta WP i kraj R (kolejne skróty, by nie wzmagać poczucia grozy). Tak się składa, że doskonale pamiętam, co się działo w poprzednim ustroju na lekcjach przysposobienia obronnego w ogólniaku oraz na szkoleniu wojskowym na studiach i słowo „groteska” na ich określenie wydaje mi się zbyt słabe. Jeśli ktoś z młodych ma taką pasję i chciałby wprawiać się w strzelaniu do sylwetki człowieka to proszę bardzo, ale żeby wciskać operowanie bronią do obowiązku szkolnego?Może to zabrzmieć trywialnie, ale mimo wszystko przypomnę, że na wojnie chodzi o zabijanie ludzi. Wiadomo, my z definicji jesteśmy dobrzy, a nasz wróg - zły, lecz to wciąż zabijanie. Polscy żołnierze jeszcze do niedawna jeździli do Afganistanu i Iraku po to, by zabijać, oficjalnie - tylko w razie konieczności. Dla mnie wojna to koszmar nie tylko wtedy, gdy akurat przegrywamy. Nie jestem bynajmniej zatwardziałym pacyfistą i dla mnie żołnierz to potrzebny zawód. Jednak wszystko mi się w środku skręca, gdy ktoś pokroju ministra AM chce wszystkich bez wyjątku rodaków posłać na poligon. Parę lat temu zajrzał do Polski, by promować swoją książkę, najsłynniejszy snajper amerykański - Chris Kyle, który zastrzelił w Iraku 255 osób. On sam nigdy tak nie powiedział, bo dla niego była to za każdym razem „neutralizacja obiektu”. Wprost przyznawał, że dla uniknięcia wyrzutów sumienia każdemu zabitemu odmawiał człowieczeństwa. On nie celował do ludzi. Mierzył do pozbawionych cech ludzkich automatów gotowych mordować Amerykanów. Wielokrotnie odznaczany snajper był w USA bohaterem, dopóki nie kropnął go na strzelnicy zaburzony psychicznie kolega. Cóż, nadal jest bohaterem, bo martwy bohater to najlepszy bohater. Nic na to nie poradzę, że utożsamiam się raczej z tymi, którzy będąc na wojnie strzelali na wszelki wypadek w powietrze. I chyba nie jestem kompletnym dziwakiem, skoro nawet uznawany w kinie za twardziela Mel Gibson zrobił swój ostatni film „Przełęcz ocalonych” w oparciu o prawdziwą historię sanitariusza. Desmond Doss z powodów religijnych w ogóle nie strzelał i z narażeniem życia ratował rannych kolegów. Coś mi się zdaje, że na lekcjach przysposobienia obronnego będą gadać raczej o ułanach i snajperach.

jak to na wojence ładnie kiedy ułan z konia spadnie