Mam 22 lata, nigdy nie miałam chłopaka. Przez Gość gość, Maj 20, 2017 w Dyskusja ogólna. Polecane posty. Gość gość Gość go Odpowiedź na: Mam 16 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Nie masz powodów do obaw. 16 lat to nie jest wiek, kiedy koniecznie trzeba już mieć chłopaka/dziewczynę. Przyjdzie na to czas. Jednak nie ma co zwlekać ze znalezieniem partnera/partnerki. Im później tym będzie trudniej. Moim zdaniem nigdy nie jest za późno. Miłośc jest jak głód, przychodzi jak jest na to czas. Każdy z nas ma prawo do miłości. Ja mam 11 i 6 miesięcy a już miałam kilku chłopców i jeden prawdziwy pocałunek za sobą. A więc nigdy nie miałam chłopaka, pomimo, że dostałam już masę zaproszeń na randki. Jedynymi osobami które kocham, są moi przyjaciele, Bella oraz osoba o której zapomniałam, moja suczka Princess, w skrócie Prins. Czy ja mam raka? - Przerwałam lekarzowi, nie chciałam umierać. Bałam się, nie chce umierać tak jak dziadek, chce umrzeć śmiercią naturalną.. Przede mną było jeszcze tyle życia, nigdy nie miałam chłopaka, prawdziwej przyjaciółki.. Ta chce żyć. W tej samej chwili poleciały mi słone łzy z oczu. Efekt jest taki, że mam 19 lat i nigdy nie miałam chłopaka, ani kogoś w tym rodzaju. Pewnie zaraz mnie zjedziecie, że na pewno ze mnie kaszalot i mam pusto w głowie, ale prawda jest taka . Ten post nie będzie narzekaniem, że nikomu się nie podobam, czy też nikt mnie nigdy nie pokocha. Nie, ten post będzie wyjaśnieniem dlaczego nigdy nie miałam chłopaka i dlaczego wątpię w zmianę tego stanu. Sama nie wiem od czego zacząć. Może standardowo od samego początku. Kiedy byłam mała, czyli mając pomiędzy pierwszym, a piątym rokiem życia mieszkałam w Holandii. Życie tam wtedy bardzo mi się podobało. Mam stamtąd wiele pięknych wspomnień. Jednak poza nimi w głowie utknęło mi to jedno. Kiedy tata wpadł w szał mama uciekła przed nim do sypialni, a ja siedziałam z nią w jednym pokoju i trzymałam drzwi od środka. Tata próbował je otworzyć i wrzeszczał. Sama nie wiem jakim cudem utrzymałam drzwi mając zaledwie ok. 4 lat. Nie wiem, czy taka sytuacja zdążyła się raz, czy więcej razy. Mimo odzyskania przeze mnie pamięci to tego nie jestem pewna. Przejdźmy do polskiego przedszkola. Już tam zaczęłam być wyśmiewana i odstawiana na bok. Głównie przez chłopców. Wrócimy jeszcze do tego. Czas na polską podstawówkę. Ten etap był najgorszy z całego toku mojej nauki. To wtedy mimo całkowitej zmiany otoczenia byłam wyszydzana najbardziej i to przez samych chłopaków. Zarówno z mojej klasy jak i przez tych o kilka lat starszych. Potrafili ustawić mnie pod ścianą, sami stanąć wokół mnie w kółku i mnie wyśmiewać. To niestety nie był koniec poniżania mnie. Gdy wszyscy byli na podwórku, na przerwie, a ja w pustej szkole podszedł do mnie „przywódca” chłopaków starszy ode mnie jakieś 4-5 lat. Zanim cokolwiek zdążył zrobić uderzyłam go z całej siły w plecy najsilniej, jak tylko potrafi drugoklasistka pod wpływem adrenaliny i z całkiem dużą jak na wiek i płeć siłą. Wtedy też grupa starszych chłopaków przestała mnie prześladować. To nadal nie koniec. Chłopcy z klasy jak to oni uwielbiali się wygłupiać i jedną z ich zabaw było otwieranie damskiej szatni na w-f, gdy się przebierałyśmy. Od 1 klasy miałyśmy wybrane swoje miejsca. Ja zawsze stałam przy wejściu. I tak, gdy się przebierałam musiałam jednocześnie trzymać drzwi. Chłopcom mimo tego, że trzymałam czasami udawało się je otworzyć i zobaczyć mnie samą w szparze między futryną, a deską. Co dodawało mi jeszcze więcej poczucia skrępowania i upokorzenia to to, że dopiero co zaczęłam chodzić w pierwszych stanikach. Dla dziewczynek samo to, że zaczyna dojrzewać jest krępujące, a co dopiero przyglądanie się temu przez płeć przeciwną. Jednak najgorszym wydarzeniem z podstawówki było to, gdy poszłam skorzystać z łazienki. Nie wiedząc o tym, że trzech chłopców poszło za mną. Zapukali kilka razy w drzwi kabiny, w której przebywałam. Za każdym razem odpowiadałam, że jest zamknięte. W pewnym momencie drzwi się otworzyły i siedząc na toalecie zobaczyłam 3 śmiejących się ze mnie chłopaków. Usilnie próbowałam się zasłonić. W końcu stamtąd wyszłam i pobiegłam z płaczem do opiekunki świetlicy. Do dziś nie wiem jaka kara ich spotkała, ale pewnie zbyt mała. W gimnazjum praktycznie się ze mnie nie wyśmiewano. Był jeden chłopak, który ze mnie drwił. Nawet wyzwał mnie na siłowanie się na rękę. Wygrałam i wtedy zostawił mnie w spokoju. Mimo wszystko gnębiona byłam, także na prywatnych korepetycjach. Korzystałam z nich z 3 obcymi chłopakami. Jeden był miły. Reszta no cóż. Zabrali mój telefon i zaczęli przeglądać zdjęcia. Uciekali przede mną po cały budynku. Musiałam siłą odbierać moją własność. Gdy chciałam jednego z nich kopnąć, bo po dobroci nie chciał oddać mojego telefonu to zostałam uznana za wariatkę. Innym razem byłam wyśmiewana po niemiecku, abym nie zrozumiała. Jednak rozumiałam wszystko. To nie był koniec drwin w okresie gimnazjalnym. Na wakacjach jechałam z dwoma koleżankami na orlik. Na rowerach. W pewnym momencie z na przeciwka nadeszli trzej chłopacy. Jeden z nich chwycił za kierownicę roweru, na którym jechałam i wywrócił mój rower. W skutek czego nie tylko byłam poobijana, ale także stłukła mi się szybka telefonu, który miałam przy sobie. Wtedy jeszcze nie rozpoznałam w koledze, winowajcy mojego wypadku chłopaka z którym chodziłam kiedyś do przedszkola. Razem z koleżankami zignorowałyśmy ich i już bez przeszkód dotarłyśmy do celu. Niestety niedługo po przybyciu na miejsce przyszli tam, także chłopacy, którzy wcześniej mi się naprzykrzali. Byłam już wkurzona samym zrzuceniem mnie z roweru i rozbitym ekranem telefonu, ale to jak chłopak znający mnie z przedszkola zaczął mnie wyzywać od pasztetów przeważyło szalę. Zaczęłam biec w jego stronę, a ten nadal się ze mnie śmiał myśląc, że go nie dogonię. Jednak adrenalina zrobiła swoje i po chwili ciągnęłam go za bluzę w stronę płotu przez pół boiska. Nie ukrywam, w całej tej złości skopałam go, ale skończyło się tylko na jego utracie godności i wstydzie przed kolegami. Ojczym także zawinił. Przez niego, a raczej dzięki niemu zobaczyłam jak bardzo trzeba ograniczyć zaufanie do innych osób. Nie była to bezbolesna lekcja. Rozstał się z moją mamą w bolesny sposób, ale nie chcę wnikać. W każdym bądź razie, gdy usłyszałam, że mamie coś się dzieje, pobiegłam odciągnąć od niej ojczyma. Chwyciłam go za nadgarstki, długo patrzyliśmy sobie w oczy i się szarpaliśmy. W pewnym momencie doszliśmy do krawędzi schodów przez dłuższą chwilę staliśmy nad nimi. Czułam, że zaraz mnie zrzuci. Pomyślałam tylko „no dajesz, jeszcze to popamiętasz”. Na szczęście w ostatniej chwili mama krzyknęła żeby mnie zostawił co go ocuciło. Ostatecznie ze schodów nie spadłam. Bardzo bym chciała, żeby to był koniec mojej opowieści. Jednak jest jeszcze jedna rzecz, o której nie wspomniałam. Czyli przesłuchanie zamiast urodzin. Brzmi kiepsko i takie jest. A więc tak spotkałam się z tatą w moje urodziny, aby świętować. Liczyłam na miłą, radosną atmosferę. Za to dostałam przesłuchanie. Tata cały czas trzymał telefon na kawiarnianym stoliku co wzbudziło moją czujność. Dopytywał mnie o sytuacje finansową w domu. Wyliczał ile to niby jego zdaniem mamy pieniędzy itd. Jednak ja starałam się milczeć nie chciałam powiedzieć za dużo. Spędziliśmy tak parę godzin. Od tamtego czasu słowem się do niego nie odezwałam. Nie zależnie od tego czego się dowiedzieliście. Jest jeszcze jeden szkopuł. Nigdy nie byłam zakochana, ani chociaż zauroczona. Te uczucia są mi obce. Mogę kochać rodzinę, czy przyjaciół, ale mam wrażenie, że nigdy nie będę zakochana jeśli chodzi o związek jaki tworzy się w parach. Czy jest mi z tego powodu smutno? Ani trochę, dla mnie to naturalne. Nie za bardzo rozumiem związki jakie tworzą pary. Dla mnie to nie pojęte oddawać się tak drugiej osobie. Nie mam, aż takiego zaufania do drugiej osoby. Popularnym Miejscem Dla Współczesnych Kobiet, Które Pomogą Każdą Kobietę Sovoyu Zmienić Życie Na Lepsze Jesteś słodki, wesoły, miły, zaradny, ale nigdy nie byłeś zaręczony. Czy problem dotyczy ciebie,...Czy kiedykolwiek byłeś zaręczony?Kochasz siebie?Czy jesteś zbyt wymagający?Czy chcesz, żeby była piękna i niemożliwa?Zawsze szukasz?Czy kiedykolwiek wychodzisz?Jesteś słodki, wesoły, miły, zaradny, ale nigdy nie byłeś zaręczony. Czy problem dotyczy ciebie, czy innych? Oto wszystkie pytania, które zadajesz sobie, aby zrozumieć, dlaczego, w przeciwieństwie do twoich przyjaciół, nie znalazłeś jeszcze chłopcaCzy kiedykolwiek byłeś zaręczony?Jesteś słodki, zaradny, wesoły, miły, a jednak jeszcze go nie znalazłeś chłopakiem i jeśli do niedawna sytuacja ta nie przeszkadzała ci tak bardzo, teraz zaczyna cię obciążać. Wszyscy twoi przyjaciele są dziewczynami, a przynajmniej tak było, wszystkie z nich nic nie robią, tylko opowiadają o swojej miłości i seksualnych perypetiach, kiedy jesteś razem i ty? Ty nic."Dlaczego nie ja?„, pytaj siebie.”Co jest ze mną nie tak". "Czy to możliwe, że żaden chłopiec nie jest dla mnie pociągający?„. Te pytania, powtarzające się coraz częściej w twojej głowie, na dłuższą metę mogą doprowadzić cię do zamknięcia się, do depresji, a potem odnaleźć chłopak byłby naprawdę trudnym zadaniem. Lepiej na czas wyjaśnić powody nigdy nie miałeś chłopaka, Może się okazać, że nie jest to żaden problem: oto jak poradzić sobie ze wszystkimi wątpliwościami, które cię siebie?Pierwsze pytanie, które należy sobie zadać, brzmi: „Kochasz siebie?„. Jeśli nie czujesz miłości do siebie, jest mało prawdopodobne, aby inni zbliżyli się do ciebie, ponieważ nieświadomie będziesz tym, który ich odpycha. twoje przestrzenie, rób to, co kochasz a zobaczysz, że staniesz się bardziej interesujący i atrakcyjny w oczach jesteś zbyt wymagający?Na miłość boską, w miłości nie możemy być usatysfakcjonowani, ale jeśli wszyscy faceci, którzy próbują się zbliżyć, patrzysz na nich bez słowa, by powiedzieć, jak spodziewasz się przełamać lód? Staraj się być bardziej otwarty, bardziej towarzyski, nie przestawaj wyglądać; w końcu, znając chłopca, nie ma nic niebezpiecznego, jeśli naprawdę ci się to nie podoba, wciąż możesz znaleźć dobrego chcesz, żeby była piękna i niemożliwa?Jeśli lubisz chłopców już zaangażowany a może znacznie większy niż ty, jeśli jesteś przyciągany tylko i wyłącznie przez piękne i niemożliwe a dla reszty stawiasz klapki na oczy, znalezienie chłopaka zawsze będzie wyczynem do granic możliwości. Rozejrzyj się wokół siebie, w swojej klasie, w kręgu przyjaciół, wśród kolegów (nauka lub praca): może twój przyszły chłopak siedzi obok ciebie, a ty nawet tego nie szukasz?Czy masz obsesję na punkcie znalezienia chłopaka, aby każda męska obecność, którą widzisz przed oczami, była prawdopodobną zdobyczą? Przestań zachowywać się jak drapieżnik, Miłość się spotyka, nie można znaleźć. Zaufajcie tym, którzy wam mówią, że kiedy najmniej się tego spodziewacie, miłość przyjdzie, ponieważ tak się dzieje. Ale przede wszystkim nie przejmuj się: posiadanie chłopaka nie jest celem życia!Czy kiedykolwiek wychodzisz?W nadziei, że pewnego dnia magicznie książę czarujący wchodzisz w swoje życie, wszystko, co robisz, pozostaje zamknięte w domu, między smartfonami, komputerami i komputerami. Jak spodziewasz się poznać ciekawego faceta? Wyjdź ze znajomymi, baw się dobrze, uprawiaj sport i baw się hobby, poznaj nowych ludzi. Wideo: MAM 19 LAT I NIGDY NIE MIAŁAM CHŁOPAKA karo_123Member Tematów: 1Odp.: 15Bywalec Witajcie, mam nadzieje że jakoż mi doradzicie… W tym roku będę kończyć 20 lat, niby nie jest to dużo, a jednak biorąc pod uwagę niektóre aspekty, przeraża mnie to. Mój problem polega na tym, że nigdy w życiu nie miałam chłopaka i się nie całowałam ani nic… Bardzo się tym przejmuję, większożć moich koleżanek takie rzeczy ma już dawno za sobą i jest mi okropnie wstyd, że sama nie mam się czym pochwalić. Nie jestem nieżmiała ale za to bardzo zakompleksiona. Nie noszę rozmiaru modelek ale też nie wyglądam koszmarnej nadwagi. Mam okropny użmiech (mimo ładnych zębów) więc niewiele się użmiecham. Nie mam kłopotów w kontaktach z chłopakami, ale oni zawsze traktują mnie tylko jak koleżankę… Dbam o siebie, nie jestem jakimż towarzyskim wyrzutkiem a mimo to wciąż nikt się mną nie interesuje, nawet po alkoholu… Nie wiem co mam robić, od kilku ładnych lat walczę z depresją, zapycham sobie czas jak mogę aby zbytnio nie rozmyżlać ale robi mi się przykro kiedy wychodzę na imprezy czy cokolwiek… Może jakież rady? Jestem kompletnie załamana… 🙁 tapir19Member Tematów: 23Odp.: 57Stały bywalec Ja mojego pierwszego chlopaka mialam w wieku 22 lat a pocalunek w wieku 19. Jeszcze wszystko przed toba, nie martw sie. Jestes bardzo mloda jeszcze alatrisMember Tematów: 2Odp.: 81Stały bywalec Nie ma co panikować, przede wszystkim przestań myżleć o tym tak intensywnie, a ktoż zaraz się znajdzie 😉 aisoglamMember Tematów: 0Odp.: 67Stały bywalec Może spróbuj się zapisać gdzież fotograficzne,turystyczne,nauka chyba są jacyż się kurczowo kręgu koleżanek,może trochę izolować od chłopaków. Ale bez paniki. julia2007Member Tematów: 13Odp.: 264Zapaleniec Tez mi sie wydaje, ze nie ma powodow do paniki. Ja pierwszego chlopaka mialam jak mialam 19 lat. Ty jestes w podobnym wieku. Ponizej jest dobra rada -znalezc sobie dodatkowe zajecia, gdzie mozna poznac chlopakow i nie dac sie traktowac jako rzeczywiscie nie mysl o tym tak duzo – ja poznalam swojego meza w momecie, jak juz pogodzilam sie z tym, ze nigdy nie spotkam swojego jedynego i w ogole przestalam sie przejmowac facetami. Ja też mam prawie 20 lat i nie miałam nigdy chłopaka, bo zawsze kończyło się na tym, że nie chciałam ich mieć bo wkurza mnie takie coż, jak zero luzu 🙂 kończyło się nim się zaczynało. tak po prostu Może przez internet będzie Ci łatwiej nawiązać jakież nowe znajomożci? Spróbuj, mnóstwo teraz portali tego typu. I nie przejmuj się tym aż tak bardzo i im bardziej się będziesz spinać tym gorzej dla Ciebie. julia2007Member Tematów: 13Odp.: 264Zapaleniec akurat internetu nie polecam, duzo czubow;)lepiej do ludzi karo_123Member Tematów: 1Odp.: 15Bywalec przez internet też próbowałam, z tym że nie skończyło się to zbyt dobrze 🙁 kiedy dałam mu swój kontakt na facebooku i zobaczył zdjęcie od razu przestał pisać… było mi masakrycznie przykro i od tamtej pory stronię od tego typu pomysłów Nie słuchaj ich ! To jest Twoje życie i NIC nie musisz ! Uwierz mi nie ma nic gorszego niż szukanie faceta na siłę ,"bo wszystkie koleżanki mają a ja nie..." albo" nie chcę zostać starą panną" albo "co rodzina na to powie ",,,. Ty masz dopiero 23 lata dziewczyno ! Zajmij się sobą ! Tym ,co kochasz robić, znajdź sobie hobby etc. Na prawdę najlepiej zrobisz,jak przestaniesz szukać faceta na siłe..wtedy znajdzie się sam ! I to taki,który TOBIE będzie odpowiadał ! Ja mam lat 26 i od 2 lat jestem lat byłam w związku i co ? Teraz muszę leczyc złąmane serce i kaca moralnego. Tego chcesz ? Powiedz mi,czy Ty jesteś jakąś desperatką,która MUSI mieć faceta bo bez takowego jest nic nie warta ? NIE ! Nie jesteś bez mężczyzny,tak samo jak mężczyzna bez kobiety też moze być szczęśliwym i wartościowym co jeżeli znajdziesz kogoś,kto będzie chciał CIę zmieniać ? Kogoś,komu ciągle Twój charakter będzie przeszkadzać ? To co ,będziesz takim typem tylko latego,bo koleżanki już kogoś mają a TY nie ? Ja mam podobnie. Też śąrednio 2 razy w tygodniu muszę wysłuchiwać gadki na temat zakładania rodziny,dzieci i tego,że kobieta ma w oboiwiązku dbać o dom .I CO ? NIC ! Bo ja siebie znam i wiem,że nie jestem typem kobiety,która lubi usługiwać innym ( a uwierz mi mało jest facetów,którzy wyznają zasady związku partnerskiego,czyli takiego,że każdy może robić to samo co 2ga ze stron),ponadto nie lubię dzieci i tutaj też znam niewielu faetów,którzy nie maja parcia na bycie ojcem. Jestem,jaka jestem i nie zamierzam się zmieniać dla kogokolwiek i wychodzę z założenia,że jak ktoś mnie pokocha to tylko taką,jaka jestem z całym dobrodziejstwem jak nie,to mogę być sama bylebym tylko pracę znalazła w końcu a reszta sama sie ułoży. Reassumując ! Jetseś młoda,życie przed Tobą i nie warto brać pierwszego,lepszego faceta jaki się nawinie,tylko po to,żeby rodzina Twoja miała komfort psychiczny :) Witam! Ludzie potrzebują siebie nawzajem, dlatego żyją w społecznościach. Pani także może czuć silną potrzebę przebywania z innymi, dzielenia się z nimi swoimi przeżyciami i spędzania wspólnie czasu. Jednak potrzeba bycia z ludźmi jest tłumiona przez lęk przed odrzuceniem. Większość z nas boi się, że nie zostanie zaakceptowanym przez nowe środowisko. A jednak ludzie starają się mniej lub bardziej szukać nowych kontaktów i znajomości. Sądzę, że w Pani przypadku wielką rolę w izolowaniu się odgrywa bardzo niska samoocena oraz brak wiary w siebie. Pisze Pani, że jest nieatrakcyjna. Ale to nie fizyczne cechy świadczą o atrakcyjności. Mogą przyciągnąć uwagę mężczyzny na chwilę, jednak w kolejnych fazach znajomości to kobieca osobowość, intelekt i umiejętności społeczne są najważniejsze. Warto również pamiętać, że fizyczna atrakcyjność jest wyższa, jeśli czuje się Pani szczęśliwa, pewna siebie i zna swoją wartość. Dlatego zachęcam do pracy nad swoimi cechami charakteru i samooceną. Nieśmiałość jest wytłumaczeniem Pani trudności, jednak nie oznacza to, że zawsze tak musi być. Może Pani sama zdecydować o tym, kim chce być i jak chce żyć w społeczeństwie. Warto skorzystać z materiałów w Internecie, poradników psychologicznych i warsztatów, by zmieniać swoje lęki i obawy w cechy, którymi pomogą Pani w nawiązywaniu kontaktów. Samodzielna praca daje wiele satysfakcji z osiąganych efektów. Pozdrawiam

nigdy nie miałam chłopaka